Złote, lecz skromne  

English version

Czy to się zdarza? 

Raczej rzadko. Zwykle jest to wynik czyichś błędów. 

Czyjeś błędy są fajne, bo można się na nich uczyć tak samo jak na własnych, nie ponosząc ich negatywnych konsekwencji. 

Przyjrzyjmy się jednemu produktowi, który okazał się „złoty a skromny”. 
Ferdynand Piech (wnuk Ferdynanda Porsche, założyciela Volkswagena) przed odejściem na emeryturę chciał zrobić swoje opus magnum. Efektem jego starań była najbardziej luksusowa limuzyna swoich czasów, czyli VW Phateon

Niestety fani marki zinterpretowali go jako nieco podrasowaną wersję VW Passata. Odpowiednio do tego wyobrażenia byli też gotowi płacić za ten samochód. Nic dziwnego. Koncern Volkswagena był wtedy właścicielem takich marek jak Bentley, Bugatti, Lamborghini i sygnowane nazwiskiem założyciela Porsche. Rozsądnym było spodziewać się, że gdyby Volkswagen chciał zbudować luksusowy samochód, to sprzedawałby go pod jedną z wymienionych marek. 

Tak więc najbardziej luksusowa limuzyna w dotychczasowej historii była sprzedawana w cenach nieznacznie wyższych niż te typowe dla przeciętnych samochodów. 

Sytuację uratowało wejście na rynek chiński. Tamtejsze specyficzne uwarunkowania kulturowe, polityczne i gospodarcze a przede wszystkim niedookreślona pozycja europejskich marek samochodowych na ledwo otworzonym na zagraniczne produkty rynku chińskim pozwoliła na pozycjonowanie marki od zera, na podstawie autentycznej jakości. Dzięki temu udało się na tym jednym rynku zrobić z Phateona rentowny produkt. 

Co z tej lekcji dla Ciebie? 

Ty niekoniecznie będziesz miał taki awaryjny rynek, jak Chiny dla Volkswagena. Szczerze mówiąc to była bardzo wyjątkowa sytuacja. Dlatego warto w komunikacji z klientami używać czytelnych znaków. 

Błąd innej osoby może stworzyć gorącą okazję. Nie mówię, że od razu masz kupować VW Phateona. Od jego premiery minęło kilkanaście lat. Pojawiły się nowe, lepsze rozwiązania, inne się zestarzały. Pod pewnymi względami współczesne produkty z niższej półki są lepsze niż najlepsze sprzed lat. 

Gdzieniegdzie są nisze, gdzie złote, lecz skromne jest cenne. Weźmy choćby biskupów. Podobnie będzie z wieloma innymi zawodami „z powołania”. 

Z jednej strony nie wypada im mieć luksusowego samochodu. 

Z drugiej strony nadzór nad diecezją oznacza konieczność częstej jazdy od parafii do parafii. Długie godziny spędzane w samochodzie uzasadniają większe wygody niż oczekuje przeciętny użytkownik samochodu, używający go do zajmowania miejsca na parkingu obok pracy, a po krótkiej przerwie w staniu do zagospodarowania przestrzeni w garażu. 

Dla nich stworzenie luksusowego wariantu produktu w ramach standardowej marki jest jak zbawienie. Złote, lecz skromne. Produkt w wariancie Pro-boszcz to złoto, które nie świeci. W dalszej konsekwencji można opracować bardziej złożone koncepcje rynku. Każda z dostrzeżonych grup klientów może być atrakcyjnym rynkiem. Przykład klasyfikacji poniżej:


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *